
Słownik angielskiego Diki
autorstwa Tutore
4,7
- Bezpieczeństwo
- 100% Safe
- Kategoria
- Edukacja
- Oceny
- 4,7
- Cena
- Free
- Pobierz
- 1.00M
Ta aplikacja jest bezpieczna, niezawodna i bezpłatna w instalacji. Możesz ją szybko pobrać bez ryzyka zainfekowania złośliwym oprogramowaniem.
Zrzuty ekranu








Analiza autorstwa Getfullapps
Najczęściej przy słowniku zatrzymuję się nie na samym wpisaniu hasła, lecz na chwili, gdy wyników jest kilka i nie wiem, który pasuje do zdania. Słownik angielskiego Diki sprawdza się wtedy jako szybkie narzędzie do rozpoznania możliwych znaczeń, ale nie podejmuje decyzji za mnie. To bezpłatna aplikacja edukacyjna od Tutore, przeznaczona dla użytkowników od PEGI 3 i działająca na Androidzie od wersji 8.0. Warto pamiętać, że jej podstawowym zadaniem jest pomoc przy konkretnym słowie lub wyrażeniu, a nie prowadzenie całej nauki.
Jeśli po wpisaniu hasła odpowiedź wydaje się niejasna, najpierw sprawdzam, czy szukam właściwej formy i czy patrzę na kierunek tłumaczenia, którego potrzebuję. Przy czytaniu zwykle zaczynam od angielskiego wyrazu; przy pisaniu wiadomości często od polskiego. Taka prosta kontrola ogranicza sytuacje, w których wynik wygląda na błędny, choć problemem jest sposób zadania pytania.
Gdy wyszukiwanie nie daje od razu pewności
Nie wyciągam wniosku z jednego odpowiednika. Zastanawiam się, czy wyraz opisuje czynność, rzecz, osobę albo cechę, a potem wracam do całego zdania. Jeśli w tekście występuje odmiana, próbuję rozpoznać formę podstawową i sprawdzić ją osobno. To przydatne zwłaszcza wtedy, gdy znam ogólny sens słowa, lecz nie wiem, jaką rolę pełni w konkretnej wypowiedzi.
Przydatny jest też mały test: po znalezieniu propozycji układam z nią własne krótkie zdanie. Jeśli nie potrafię tego zrobić bez zmiany sensu oryginału, prawdopodobnie wybrałem zbyt ogólne albo niepasujące tłumaczenie. Diki pomaga zawęzić wybór, ale ostateczne dopasowanie nadal wymaga chwili uwagi.
Gdy sprawdzam krótkie wyrażenie, a nie pojedynczy wyraz, porównuję je z kontekstem zamiast automatycznie rozbijać na osobne elementy. Znaczenie sąsiadujących słów może zmieniać sens całej frazy. To jeden z powodów, dla których słownik najlepiej działa przy czytaniu zdania obok, a nie jako oderwana lista polskich odpowiedników.
Proste kontrole przed rozpoczęciem pracy
Po uruchomieniu aplikacji sprawdzam, czy wygodnie wpisuje mi się hasła i czytelnie widzę wynik na ekranie telefonu. Jeśli korzystam z małego ekranu albo przy słabym świetle, warto ocenić czytelność po kilku wyszukiwaniach, a nie po samym otwarciu programu. W słowniku nawet drobna niedogodność szybko się powtarza, bo do aplikacji wraca się często na krótką chwilę.
Przed dłuższą sesją upewniam się też, że nie pomyliłem kierunku tłumaczenia. To szczególnie łatwe, gdy przechodzę od czytania angielskiego tekstu do pisania własnej wiadomości po polsku. Zamiast wpisywać hasło kilka razy na chybił trafił, zatrzymuję się na moment i określam, czego szukam: znaczenia po polsku czy angielskiego odpowiednika.
Artykuły, które warto przeczytać w następnej kolejności

Magic Tiles 3 zamienia krótką przerwę w próbę rytmu

WhatsApp rośnie dzięki rozmowom, które skupiają całe życie towarzyskie

Vehicle Masters nagradza cierpliwość i precyzję za kierownicą

Clash Royale pod presją: co się dzieje po błędzie, przerwaniu meczu i utracie połączenia

Amazon Zakupy: kiedy przyjedzie paczka? Śledzenie przesyłki w praktyce

Ludo King® i przyszłość planszówek na telefon: sama kostka już nie wystarczy
Jeśli aplikacja zachowuje się inaczej, niż oczekuję, zaczynam od zamknięcia i ponownego otwarcia oraz sprawdzenia, czy wpisane hasło nie zawiera przypadkowej spacji lub literówki. Potem próbuję prostszej formy wyrazu. To bezpieczne, podstawowe kroki, które pomagają oddzielić problem z zapytaniem od trudności z samym użyciem narzędzia.
Jak wracam do zadania po przerwaniu
Podczas czytania nie próbuję zapamiętać każdego sprawdzonego hasła. Zapisuję tylko te, które powracają, są potrzebne do pracy albo pomagają mi zrozumieć większy fragment. Gdy muszę przerwać, zostawiam sobie krótką notatkę z wyrazem i zdaniem, w którym wystąpił. Kontekst jest cenniejszy niż samotne tłumaczenie, bo później łatwiej przypomnieć sobie, dlaczego dane słowo było ważne.
Przy pisaniu stosuję odwrotny porządek. Najpierw tworzę całą myśl własnymi słowami, a dopiero potem sprawdzam miejsca, co do których mam wątpliwości. Dzięki temu nie przerywam pracy przy każdej luce i nie składam wiadomości z przypadkowych tłumaczeń. Po poprawieniu tekstu czytam go jeszcze raz w całości, aby sprawdzić, czy wybrane słowa brzmią sensownie razem.
Jeśli wynik nadal mnie nie przekonuje, zmieniam zapytanie na prostsze lub szukam znaczenia w całym zdaniu. Nie warto bez końca powtarzać identycznego wyszukiwania, licząc na inną odpowiedź. Przy ważnej korespondencji lepiej poprosić o sprawdzenie osobę dobrze znającą angielski niż traktować wynik słownika jako gwarancję poprawności.
Kiedy trudność leży poza aplikacją
Czasem problemem nie jest wyszukiwanie, tylko brak kontekstu albo nieznajomość konstrukcji gramatycznej. Słownik może pomóc ustalić znaczenie słowa, ale nie wyjaśni automatycznie, dlaczego w zdaniu użyto konkretnego czasu lub szyku. Jeśli często zatrzymuję się na takich pytaniach, potrzebuję także kursu, podręcznika albo nauczyciela.
Podobnie jest z wymową i swobodną rozmową. Samo poznanie polskiego odpowiednika nie wystarczy, by zacząć naturalnie mówić. Diki traktuję więc jako narzędzie pomocnicze, a nie zamiennik ćwiczeń słuchania, mówienia i budowania zdań. To ważne rozróżnienie dla osób, które szukają jednej aplikacji mającej rozwiązać wszystkie problemy z językiem.
W praktyce mogą przeszkadzać również warunki użycia: pośpiech, zmęczenie albo czytanie bez dostępu do całego zdania. Wtedy łatwiej wybrać pierwsze pasujące tłumaczenie i przeoczyć niuans. Jeśli nie mam czasu sprawdzić kontekstu, wolę potraktować wynik jako tymczasową wskazówkę, a nie gotowy tekst do wysłania.
Aplikacja jest rozwijana przez Tutore. Jej obecna wersja to 5.2.6, a na Androidzie wymaga systemu w wersji 8.0 lub nowszej. W sklepie ma średnią ocenę około 4,7, opartą na ponad szesnastu tysiącach ocen, a liczba instalacji przekroczyła milion. To daje obraz popularności, lecz przy wyborze nadal ważniejsze jest dla mnie dopasowanie do własnego sposobu nauki.
Codzienny sposób pracy ze słownikiem
Mój podstawowy workflow jest bardzo krótki. Najpierw wpisuję dokładnie to, co widzę w tekście, nawet jeśli podejrzewam, że jest to odmiana czasownika albo forma liczby mnogiej. Dopiero później sprawdzam hasło podstawowe i porównuję znaczenia. Taki nawyk jest ważny, bo pojedyncze słowo wyrwane z kontekstu może mieć kilka polskich odpowiedników, a pierwszy z nich nie zawsze pasuje do zdania.
Przy czytaniu artykułu nie tłumaczę każdego nieznanego elementu. Wyszukuję przede wszystkim słowa, bez których tracę sens całego zdania, oraz takie, które powtarzają się w różnych miejscach. Diki dobrze sprawdza się jako szybkie wsparcie w tej selekcji. Zamiast otwierać cięższy podręcznik albo przeskakiwać między stronami, mogę od razu zweryfikować znaczenie i wrócić do lektury.
W drugą stronę korzystam z niego podczas pisania. Gdy znam polskie słowo, ale brakuje mi naturalnego angielskiego odpowiednika, wyszukuję kilka propozycji, a następnie patrzę, która najlepiej pasuje do sensu wypowiedzi. To lepsze niż automatyczne tłumaczenie całego zdania, ponieważ samodzielnie kontroluję, czy wybieram czasownik, rzeczownik, przymiotnik albo bardziej formalne sformułowanie.
Dobry przykład z życia to pisanie wiadomości do hotelu przed wyjazdem. Jeśli nie pamiętam angielskiego określenia dotyczącego zameldowania, nie tłumaczę całej wiadomości automatycznie. Sprawdzam kluczowe słowo, układam proste zdanie, a potem jeszcze raz czytam całość. Dzięki temu aplikacja pomaga mi znaleźć brakujący element, ale nie odbiera kontroli nad komunikatem.
Podobnie wygląda praca z nauką szkolną. Przy zadaniu domowym warto najpierw spróbować samemu, zaznaczyć słowa, które rzeczywiście blokują rozwiązanie, i dopiero wtedy sięgnąć po słownik. Jeśli sprawdzam każde słowo przed podjęciem próby, łatwo zamieniam naukę w mechaniczne przepisywanie. Diki jest najbardziej użyteczne jako narzędzie do weryfikacji, nie jako sposób na omijanie myślenia.
Warto też rozróżnić sprawdzanie znaczenia od uczenia się słownictwa. Jednorazowe wyszukanie wyrazu daje odpowiedź na bieżące pytanie, ale nie gwarantuje, że zapamiętam go na długo. Kiedy trafiam na przydatne słowo, zapisuję je w swoim systemie nauki albo układam z nim własne zdanie. Aplikacja dostarcza punktu wyjścia, natomiast utrwalenie wymaga osobnego kroku.
Co sprawdzam przed zaakceptowaniem tłumaczenia
Nie wybieram pierwszego polskiego odpowiednika bez zastanowienia. Najpierw pytam siebie, jaką funkcję pełni słowo w zdaniu. Czy opisuje czynność, osobę, cechę, przedmiot, czy może jest częścią stałego zwrotu? Ta chwila namysłu ogranicza typowy błąd początkujących, czyli używanie poprawnego słownikowo znaczenia w niewłaściwej sytuacji.
Przy czasownikach zwracam uwagę na to, czy polskie tłumaczenie opisuje dokładnie tę samą czynność. Angielskie czasowniki bywają szersze znaczeniowo niż ich polskie odpowiedniki. Przy rzeczownikach sprawdzam natomiast, czy chodzi o pojęcie ogólne, konkretny obiekt albo termin używany w określonej dziedzinie. Takie rozróżnienia są ważniejsze niż samo znalezienie jednego słowa.
Jeśli tłumaczę z polskiego na angielski, nie zakładam, że najbardziej oczywisty odpowiednik będzie najlepszy. W wiadomości do znajomego wybiorę inne słowo niż w formalnym e-mailu. Dlatego traktuję wynik jako listę kandydatów, a nie gotową decyzję. To jeden z powodów, dla których aplikacja dobrze pasuje do osób, które chcą rozwijać samodzielność językową.
Ustawienia, które warto przejrzeć
Po instalacji nie przechodzę od razu do intensywnego używania. Najpierw sprawdzam dostępne ustawienia i sposób działania aplikacji na moim urządzeniu. Szczególnie ważne jest dla mnie to, jak wpisuję hasła, jak przechodzę między wynikami oraz czy interfejs pozwala mi szybko wrócić do poprzedniego wyszukiwania. W słowniku każda dodatkowa czynność powtarzana kilkadziesiąt razy zaczyna przeszkadzać.
Warto poświęcić chwilę na dopasowanie rozmiaru tekstu i czytelności ekranu do własnych warunków. Przy nauce wieczorem albo na małym telefonie zbyt drobne informacje szybko męczą wzrok. Z kolei podczas krótkiego sprawdzania w autobusie liczy się możliwość odczytania najważniejszego znaczenia bez długiego przewijania. Nie ma jednego idealnego ustawienia, dlatego najlepiej ocenić je po kilku realnych wyszukiwaniach.
Sprawdzam również, czy aplikacja zachowuje się wygodnie przy zmianie kierunku tłumaczenia. Osoba ucząca się często przechodzi od angielskiego do polskiego, ale podczas pisania potrzebuje odwrotnego układu. Jeśli za każdym razem muszę odtwarzać ten sam wybór, warto wyrobić sobie prosty nawyk korzystania z przełącznika zamiast wpisywania zapytania na nowo w przypadkowy sposób.
Nie zakładam też, że każde ustawienie powinno być aktywne tylko dlatego, że jest dostępne. Najlepsza konfiguracja to taka, która skraca drogę do odpowiedzi. Jeśli jakaś opcja rozprasza, zasłania wynik albo wymaga dodatkowego potwierdzania, wyłączam ją lub omijam. W przypadku słownika szybkość nie polega na nerwowym klikaniu, lecz na ograniczeniu liczby decyzji.
Powtarzalne skróty i szybsze wzorce
Doświadczeni użytkownicy nie wyszukują wszystkiego w identyczny sposób. Gdy czytam tekst, wpisuję słowo i od razu sprawdzam, czy znalezione znaczenie pasuje do całego zdania. Gdy piszę, zaczynam od polskiego pojęcia, wybieram angielski odpowiednik i testuję go w pełnej frazie. Te dwa schematy są podobne, ale nie identyczne, a ich rozdzielenie ogranicza pomyłki.
Przy dłuższej nauce tworzę własną listę słów do późniejszego powtórzenia. Nie zapisuję wszystkiego, co wyszukam. Wybieram wyrazy, które pojawiły się więcej niż raz, są potrzebne w mojej pracy albo pozwalają budować wiele zdań. To praktyczniejsza metoda niż gromadzenie przypadkowych haseł, których później nie umiem wykorzystać.
Pomaga mi także wpisywanie całych krótkich fraz wtedy, gdy pojedyncze słowo nie daje jasnej odpowiedzi. Szczególnie dotyczy to połączeń, w których znaczenie zależy od sąsiednich wyrazów. Jeśli sprawdzam tylko jeden element, mogę przegapić naturalny sposób użycia. Gdy wynik jest niejednoznaczny, wracam do zdania źródłowego i porównuję kilka możliwych interpretacji.
Inny użyteczny wzorzec stosuję podczas korekty własnego tekstu. Najpierw piszę bez ciągłego zaglądania do słownika. Potem zaznaczam słowa, których jestem mniej pewien, i sprawdzam je wszystkie w jednym krótkim etapie. Dzięki temu nie rozbijam procesu pisania na dziesiątki przerw. Diki działa wtedy jak narzędzie redakcyjne, a nie jak stały hamulec.
Jeżeli korzystam z telefonu przy nauce, trzymam aplikację w tym samym miejscu na ekranie co inne narzędzia do czytania i notowania. To drobiazg, ale ogranicza czas potrzebny na jej odnalezienie. Nie jest to specjalna funkcja programu, tylko praktyczny sposób organizacji pracy, który ma znaczenie przy częstym sprawdzaniu słów.
Gdzie kończą się możliwości szybkiego słownika
Najważniejsze ograniczenie jest proste: słownik nie zastąpi pełnego kontaktu z językiem. Nie nauczy mnie automatycznie wymowy, swobodnej rozmowy ani budowania dłuższych wypowiedzi. Jeśli szukam aplikacji do systematycznych lekcji, ćwiczeń gramatycznych i planu nauki, powinienem wybrać narzędzie stworzone właśnie do tych celów, a Diki traktować jako uzupełnienie.
Trzeba też uważać na kontekst. Nawet dobry wynik może być zbyt ogólny, zbyt formalny albo niepasujący do konkretnej sytuacji. W korespondencji zawodowej nie opieram całej decyzji na jednym tłumaczeniu. Sprawdzam całe zdanie, porównuję sens i, jeśli temat jest ważny, konsultuję tekst z nauczycielem lub bardziej zaawansowanym użytkownikiem języka.
Nie jest to również najlepszy wybór dla osoby, która oczekuje rozbudowanej grywalizacji, codziennych celów i prowadzenia krok po kroku. Ta aplikacja nie ma dla mnie wartości dlatego, że motywuje do regularnych lekcji, ale dlatego, że szybko odpowiada na pytanie. To różnica między słownikiem a kursem, o której warto pamiętać przed instalacją.
Na korzyść przemawia natomiast niski próg wejścia. Aplikacja jest bezpłatna, ma ocenę około 4,7 przy ponad szesnastu tysiącach ocen, a liczba instalacji przekroczyła milion. To pokazuje dużą popularność wśród użytkowników, choć sama popularność nie powinna zastępować własnej oceny. Dla mnie ważniejsze jest to, czy sposób wyszukiwania pasuje do mojego rytmu pracy.
Obecna wersja to 5.2.6. Na urządzeniach z Androidem od wersji 8.0 narzędzie może być sensownym wyborem dla osób, które chcą korzystać ze słownika bez inwestowania w płatny program. Warto jednak pamiętać, że wygoda zależy także od telefonu, wielkości ekranu i tego, czy użytkownik preferuje szybkie hasła, czy rozbudowane materiały objaśniające.
Dla kogo ta aplikacja ma najwięcej sensu
Poleciłbym ją uczniom, studentom, osobom czytającym po angielsku oraz tym, którzy od czasu do czasu piszą wiadomości w tym języku. Dobrze pasuje także do nauki prowadzonej samodzielnie, gdy użytkownik potrafi sam zdecydować, które słowo jest naprawdę potrzebne. Jej największą siłą jest dostępność w momencie, gdy brakuje jednego konkretnego elementu.
Może być szczególnie przydatna osobie wracającej do angielskiego po przerwie. Nie wymaga od razu budowania skomplikowanego planu. Można zacząć od sprawdzania słów w czytanych tekstach, a następnie stopniowo dodawać własne zdania i powtórki. Taki spokojny start jest mniej przytłaczający niż próba opanowania całej aplikacji edukacyjnej w jeden wieczór.
Nie wybrałbym jej jako jedynego narzędzia dla kogoś, kto dopiero zaczyna i potrzebuje wyjaśnienia podstaw gramatyki. W takim przypadku lepszy będzie kurs z uporządkowanymi lekcjami, ćwiczeniami i informacją zwrotną. Diki może wtedy pomagać przy pojedynczych słowach, ale nie powinno pełnić roli nauczyciela.
W porównaniu ze zwykłym tłumaczem internetowym widzę tu inną filozofię pracy. Tłumacz całych zdań bywa szybszy, gdy chcę zrozumieć ogólny sens, lecz może ukryć błędne założenia i utrudnić naukę. Słownik jest wolniejszy przy długim tekście, ale daje mi większą kontrolę nad pojedynczym wyborem. Z kolei papierowy słownik może być świetny do spokojnej nauki, jednak przegrywa z telefonem pod względem dostępności w codziennych sytuacjach.
Moja ocena po wyrobieniu dobrych nawyków
Najlepiej działa wtedy, gdy używam go świadomie: jedno wyszukiwanie, sprawdzenie kontekstu, własne zdanie i dopiero powrót do tekstu. Taki schemat pozwala uniknąć dwóch skrajności: bezrefleksyjnego kopiowania tłumaczeń oraz przesadnego analizowania każdego słowa. Aplikacja pozostaje szybka, ale nie zamienia nauki w przypadkowe klikanie.
Doceniam też to, że można z niej korzystać w wielu małych sytuacjach: przy artykule, wiadomości, zadaniu szkolnym, przygotowaniu do podróży czy korekcie krótkiego tekstu. Nie muszę planować osobnej sesji, żeby uzyskać wartość. Jednocześnie największe efekty pojawiają się dopiero wtedy, gdy zapisuję wybrane słowa i wracam do nich później.
Moja końcowa opinia jest więc pozytywna, ale konkretna. Słownik angielskiego Diki polecam jako praktyczne narzędzie pomocnicze, nie jako kompletny program do nauki języka. Dla osoby, która potrzebuje szybko sprawdzić angielsko-polskie lub polsko-angielskie znaczenie i chce samodzielnie ocenić kontekst, będzie rozsądnym wyborem. Jeśli oczekujesz lekcji, rozmów, rozbudowanych ćwiczeń albo prowadzenia od podstaw, lepiej połączyć go z inną aplikacją edukacyjną.
Ostatecznie jego skuteczność zależy mniej od liczby wyszukiwanych haseł, a bardziej od sposobu korzystania. Gdy traktuję wynik jako podpowiedź, porównuję go ze zdaniem i wracam do nowych słów, aplikacja realnie wspiera mój angielski. Gdy używam jej wyłącznie do kopiowania pierwszego tłumaczenia, szybko staje się tylko automatem do gaszenia chwilowych problemów.
Zalety
- Przykłady zdań pokazują, jak używać słów w naturalnym kontekście.
- Wymowa nagrań pomaga ćwiczyć akcent brytyjski i amerykański.
- Możliwość tworzenia własnych list ułatwia powtórki słownictwa.
- Czytelne oznaczenia części mowy przyspieszają zrozumienie haseł.
- Działa sprawnie także przy szybkim wyszukiwaniu wielu słów.
Wady
- Część zaawansowanych funkcji może wymagać dostępu do internetu.
- Liczba informacji przy jednym haśle bywa przytłaczająca dla początkujących.
- Nie wszystkie słowa mają równie rozbudowane przykłady i objaśnienia.
- Aplikacja skupia się głównie na angielskim, bez wielu innych języków.
- Reklamy mogą przeszkadzać podczas częstego przeglądania haseł.
Często zadawane pytania dotyczące Słownik angielskiego Diki
Czym jest Słownik angielskiego Diki i do czego służy?
Słownik angielskiego Diki to aplikacja przeznaczona do nauki oraz szybkiego sprawdzania języka angielskiego. Umożliwia wyszukiwanie znaczeń słów, tłumaczeń, przykładów użycia i często także wymowy. Może przydać się zarówno osobom początkującym, jak i bardziej zaawansowanym użytkownikom, którzy chcą poszerzać słownictwo podczas nauki, pracy, podróży lub czytania anglojęzycznych treści.
Czy aplikacja Diki działa bez połączenia z internetem?
Zakres działania offline może zależeć od konkretnej wersji aplikacji oraz pobranych wcześniej danych. Podstawowe wyszukiwanie i część materiałów mogą wymagać dostępu do internetu, szczególnie przy korzystaniu z nagrań wymowy, przykładów lub dodatkowych funkcji edukacyjnych. Przed wyjazdem warto sprawdzić ustawienia aplikacji i upewnić się, które elementy są dostępne bez sieci oraz czy słownik umożliwia zapisanie wybranych treści.
Czy Słownik angielskiego Diki oferuje wymowę słów?
Jedną z przydatnych funkcji słownika jest możliwość sprawdzania poprawnej wymowy angielskich słów, często wraz z nagraniami audio oraz zapisem fonetycznym. Dzięki temu aplikacja może pomóc nie tylko w tłumaczeniu, ale również w rozwijaniu umiejętności mówienia i rozumienia ze słuchu. Dostępność nagrań może różnić się zależnie od hasła, wersji aplikacji i połączenia internetowego.
Czy Diki nadaje się do regularnej nauki angielskiego, a nie tylko do tłumaczenia?
Tak, aplikacja może być używana jako dodatkowe narzędzie do systematycznej nauki angielskiego. Poza sprawdzaniem pojedynczych słów użytkownik może korzystać z przykładów zdań, informacji o wymowie, odmianie lub zastosowaniu wyrażeń w kontekście. Nie zastąpi pełnego kursu językowego, ale dobrze sprawdzi się podczas powtarzania słownictwa, odrabiania zadań i samodzielnej nauki na różnych poziomach zaawansowania.
Czy korzystanie ze Słownika angielskiego Diki jest bezpłatne?
Podstawowe funkcje aplikacji mogą być dostępne bezpłatnie, jednak niektóre elementy, takie jak rozszerzone materiały, brak reklam lub dodatkowe narzędzia edukacyjne, mogą zależeć od modelu aplikacji i aktualnej oferty. Przed instalacją warto zapoznać się z opisem w Google Play lub App Store oraz informacjami o zakupach w aplikacji. Należy również sprawdzić wymagane uprawnienia i zasady ochrony prywatności.
Słownik angielskiego Diki
Ta witryna zawiera niezależne informacje o aplikacjach innych firm i nie jest powiązana z żadną z prezentowanych tu aplikacji ani nie jest ich właścicielem, deweloperem czy dystrybutorem. Nazwy aplikacji, logotypy i znaki towarowe należą do ich właścicieli. Dane dewelopera podano w celach informacyjnych. Skontaktuj się bezpośrednio z deweloperem za pośrednictwem adresu pomoc@etutor.pl, odwiedź stronę https://www.diki.pl lub zapoznaj się z jego https://www.etutor.pl/regulamin/polityka-prywatnosci/.













